Fantastyka.eu

Fantastyka to poważna prawa

Recenzje

Dredd 3D

Dread \ˈdred\ to rzeczownik oznaczający strach, przerażenie, skrajną niechęć do spotkania lub stawienia czoła czemuś/komuś, oraz czasownik oznaczający ich odczuwanie. Dredd to nazwisko uosobienia tej grozy – nieznającego litości sędziego i egzekutora prawa.

 

Kiedy Ameryka zamieniła się w napromieniowane pustkowie, a resztki ludności schroniły się w ostatniej enklawie cywilizacji - otoczonym murem mieście-molochu - niedostatek przestrzeni i surowców sprawił, że życie stało się codzienną walką o przetrwanie. Kolejne pokolenia wzniosły dwustupiętrowe domy-miasta mogące pomieścić kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców każdy.

Przestępczość szaleje, a jedyną zaporą na jej drodze są Sędziowie - mianowani przez Radę Sprawiedliwości samodzielni egzekutorzy prawa.

Pewnego dnia najskuteczniejszy z Sędziów – Joseph Dredd (Karl Urban) poproszony zostaje o sprawdzenie umiejętności rekrutki Anderson (Olivia Thirlby), która – co prawda – nie zaliczyła standardowych testów, ale wykazuje niezwykłe zdolności parapsychiczne – umie czytać w myślach.

Sędziowie nie zajmują się prostymi sprawami (nie mają na to czasu, bo zbyt mała ich liczba radzi sobie zaledwie z 6% przypadków łamania prawa), nie dziwi więc, że próba odbywa się przy losowo wybranym przypadku obdarcia ze skóry trzech ofiar połączonym z ich zrzuceniem z dwóchsetnego piętra budynku-slamsu „Brzoskwiniowy Gaj”. Wkrótce okazuje się, że budynek jest opanowany przez gang produkujący najnowszy narkotyk i zaopatrujący w niego całe miasto. Głową zbrodniczej organizacji jest sadystyczna eks-prostytutka Ma-Ma (Lena Headey) kiedyś niewątpliwie piękna teraz okrutnie oszpecona, nie tylko fizycznie. Wizyta Sędziów pokrzyżowałaby interesy, więc Ma-Ma odcina budynek od świata i przystępuje do likwidacji tychże (klasyka – patrz Szklana Pułapka nr.#).

To tyle o akcji.

Muzyka nie istnieje.

Zdjęcia nudne. Z jednym wyjątkiem – jest parę fantastycznych zdjęć poklatkowych, które w połączeniu z 3D wyglądają świeżo i interesująco (dekompozycja ludzkiego ciała pod wpływem kontaktu z pociskiem) . Swarovski chyba dopłacił scenarzyście (Alex Garland) za te wirujące w zwolnionym tempie tony kolorowopołyskujących odłamków szkła – sprzedaż pewnie wzrośnie.

Gra aktorska – nie występuje. Ale Olivia wygląda pięknie (nie założyła nawet hełmu, żeby móc pokazywać śliczną buźkę, co wytłumaczono koniecznością nieblokowania jej zdolności parapsychicznych). Ja wiem, że komiks, że znak rozpoznawczy i że trudno grać z łbem w hełmie ale te sędziowskie usta :( tylko śmieszyły. Śmieszyły? To chyba najlepsza recenzja tej produkcji – zazwyczaj film mnie śmieszy, wzrusza, przestrasza, daje do myślenia, nasuwa skojarzenia, czasem wkurza – a, tu nic. No, może trochę nudzi.

45 milionów dolarów to dużo za dużo za parę fajnych zdjęć i jedną ładną buźkę. Reżyser Pete Travis nakręcił nudny film.

30zł lepiej odłożyć, dorzucić trochę i na na Amazonie za 13,59$ kupić książkę.

Lepiej idźcie na spacer...



Goście

Odwiedza nas 122 gości oraz 0 użytkowników.

Cytat dnia

Jeśli kiedykolwiek zwątpisz - Merriadoku - idź za nosem!

Gandalf